Blog użytkownika
Środa [ 1.09.2010, 11:10]
My tu gadu gadu o tym jak PO chce podnosić podatki, a tymczasem "geniusze" z PiSu wpadli na następujący pomysł.
Wczoraj na swoim blogu skomentował to Janusz Korwin-Mikke
"Nowy pomysł PiSu: podatek od obrzydliwych bankierów. PiSmeni mogą tu liczyć na poklask motłochu...
Tymczasem jest kompletnie obojętne, od kogo tzw. Rząd bierze pieniądze: skutki są identyczne. Gdy nałożymy podatki na banki, banki niewątpliwie w ten czy inny sposób obciążą tym klientów - bo jakże inaczej? Obciążony w ten sposób piekarz podniesie cenę bułeczek - i podatek ten zapłacą wszyscy. Równie dobrze "Rząd" mógłby nałożyć ten podatek na piekarzy. Ale medialnie lepiej wygląda podatek od tłustych bankierów."
Zauważmy, że ten podatek oznacza, że pieniądze zabiorą sobie ONI. Bankier przynajmniej płaci nam procenty - lub pożycza nam pieniądze. A "Rząd" nasze podatki tylko przeżera lub (co gorsze!) marnuje. Dlatego z dwojga złego lepiej, by pieniądze mieli bankierzy, niż rządy.
Ale to, powtarzam, wszystko jedno - bo i tak ONI zabierają je nie "bankierom", a nam wszystkim.
Cóż: politycy niezmiennie pragną naszego dobra...
...chowajmy więc swoje dobra jak najgłębiej!"
Jak na dłoni zatem widać, że politycy PiSu to albo skończeni idioci albo po prostu cyniczni manipulanci, którzy doskonale wiedzą, że podatek bankowy w rezultacie będzie skutkował tym samym co podwyżka VATu czyli dobraniem się do pieniędzy konsumenta.
Jakoś dziwi mnie że pardonowi tzw konserwatywni liberałowie ani słowa o tym. Czyżby serwilizm wobec partii Kaczyńskiego dosięgnął także ich? Kiedy PO zaproponowała podwyżkę VATu byli pierwsi do skarcenia takiego pomysłu. Hipokryzja ot co. I odnosi się to do każdego tzw konserwatywnego liberała, który pisał o VAT a ten pomysł jakimś "cudem" przeoczył.
EDIT: Przeglądnąłem Pardon i dosłownie ŻADEN z blogerów na ten temat nie napisał. Ten temat dla przeciwników Tuska nie istnieje. Mogę jeszcze zrozumieć zwolenników PiS, chociaż hipokryzja w tym względize i tak jest faktem. Ale gdzie liberałowie się podziali? No gdzie? Dlaczego nikt o tym nie napisał?
Wtorek [31.08.2010, 11:45]
Zjazd Solidarności. Wielu polityków i działaczy związkowych wystawia piersi do orderów. To ich święto. Szkoda tylko że zapomnieli komu zawdzięczają swoją dzisiejszą pozycję.
Jak niepoważnie na tle tamtych wydarzeń wyglądają ich przepychanki polityczne. Dlatego uważam, że każdy kto ma choć odrobinę wstydu powinien z szacunku dla tamtej idei odmówić udziału w uroczystościach rocznicowych.
Oni już zapomnieli. Zdemoralizowała ich obecna pozycja polityczna i społeczna. Niby nic niezwykłego. Politykom zawsze wolno było więcej. Ci z PZPRu wiedzieli na ten przykład, że na nich muszą pracować także ludzie za granicą. A oni za pożyczone dewizy kupowali towary od których roi się obecnie na półkach sklepowych. Dzisiejszy polityk wykorzystuje przede wszystkim rodzimego pracownika, któremu dał szansę zarobić prawdziwe pieniądze. Pieniądze za które można już coś konkretnego kupić. Mimo to wielu Polaków zaciskając zęby wyciąga kolejne grosiki z portfela i przelicza czy aby starczy do końca miesiąca. Starczyłoby gdyby na półkach sklepowych były trzy rodzaje towarów. Za czasów PRLu nawet to nie było pewne i choć należy pamiętać że nie dla wszystkich owa transformacja oznaczała poprawę bytu była jedynym rozsądnym rozwiązaniem.
Nie wszyscy jednak tak uważają. Jest wielu młodych których wtedy jeszcze na świecie nie było bądź byli dziećmi i to nie oni musieli troszczyć się o swój byt tylko ich rodzice, i oni twierdzą, że za PRLu było lepiej bo każdy miał pracę. Etat tak, pracę niekoniecznie. Bo o tym jak funkcjonowała gospodarka w tamtym okresie mówią dobitnie wszelakie wskaźniki ekonomiczne potwierdzone ogólną nędzą jaka panowała w kraju. I ta nędza pchnęła lud na barykady.
Są ludzie starsi mający sentyment do czasów swojej młodości kiedy wszystko 'jakoś to było'. Pewnie nie przyzwyczajeni do żadnych luksusów, obyci z tamtym systemem i potrafiący kombinować radzili sobie nawet w spartańskich warunkach a umysł ma to do siebie, że przyjemne sprawy chętnie pamięta a nieprzyjemne rzuca w kąt zapomnienia.
Pomijam już kwestię ludzi, którzy należeli do aparatu partyjnego i dobrze im było bo oni nie mają moralnego prawa narzekać na transformację. Tak samo jak i ci, którzy zdziwili się że w III RP trzeba pracować w prawdziwej pracy, żeby zarobić prawdziwe pieniądze.
Problemem transformacji było to, że znacznie łatwiej było obalić tamten ustrój niż zmienić mentalność ludzi.
A politycy i tak tego nie rozumieją tylko bawią się w najlepsze. Więc ta rocznica to raczej smutne wydarzenie.
Niedziela [29.08.2010, 18:46]
Przedstawiciele niemieckiego rządu potępili kontrowersyjne wypowiedzi członka zarządu banku centralnego (Bundesbanku) Thilo Sarrazina o niechęci muzułmańskich imigrantów do integracji ze społeczeństwem. Oburzenie wzmogło się po jego uwadze na temat Żydów. W wywiadzie dla ukazującej się w niedziele gazety "Welt am Sonntag" Sarrazin stwierdził m.in., że "wszyscy Żydzi mają pewien określony gen". - Baskowie mają określone geny, które odróżniają ich od innych - dodał.
Już w zeszłym roku ograniczono kompetencje Sarrazina w zarządzie banku centralnego, gdy w jednym z wywiadów zarzucił on muzułmańskim imigrantom, że są współodpowiedzialni za zły wizerunek Berlina.
Ocenił on wówczas, że 70 proc. tureckiej ludności miasta i 90 proc. jego arabskich mieszkańców odrzuca niemieckie państwo i nie troszczy się rozsądnie o wykształcenie swoich dzieci. Zarzucił tym społecznościom, że "ciągle produkują dziewczynki z chustami na głowach".
- Nie mają oni produktywnej funkcji poza handlem owocami i warzywami - powiedział wówczas.
Kilka miesięcy temu na jednej z publicznych dyskusji ocenił zaś, że społeczeństwo Niemiec "głupieje" z winy licznych imigrantów z Turcji, Bliskiego i Środkowego Wschodu oraz Afryki, którzy "są gorzej wykształceni niż ludność z innych regionów".
cały tekst na
Z mieszania się tak odmiennych kultur jak kultura muzułmańska i europejska nic dobrego wyniknąć po prostu nie może. Samolikwidacja Niemiec staje się faktem niezależnie od tego kto kogo oskarży o rasizm. Winę za ten stan rzeczy ponosi oczywiście socjalistyczna polityka owego kraju i szkoda że pan Sarrazin tego nie dostrzega. Łatwo mu bowiem przypiąc łatkę narodowego socjalisty, a Niemcy tego etapu swojej historii nie wspominają najlepiej. Nie pozostaje zatem nic innego jak nazwać Thilo Sarrazina hipokrytą i polecić zastanowienie się dlaczego tylu muzułmanów szuka szczęścia w Niemczech. A tak swoją drogą socjaliści chyba też mają swój gen, który odróżnia ich od innych ludzi. Nie chce mi się bowiem wierzyć że wszyscy oni czytali Karola Marksa.
Czwartek [26.08.2010, 11:24]
Polska nie będzie państwem świeckim dopóki mamy takie rozdanie polityków jakie mamy. Jest absolutną niemożliwością by ci politycy, niezależnie jakie akurat tworzą partie zrobili coś w kierunku deklerykalizacji kraju. Nie mówię jedynie o politykach POPiSu bo i SLD nie może być wiarygodne w swoich zapowiedziach dotyczących wspomnianej kwestii.
Ci politycy wcale nie będą przejmowali się nastrojami wyborców. Oni pójdą na dno uparcie trzymając kler przy korycie. A dlaczego tak będzie? Bo w rządzie mamy po prostu fanatyków religijnych. Takich nie trzeba szukać pod pałacem prezydenta. Oni po prostu siedzą w ławach sejmowych i są po stokroć większym zagrożeniem niż grupka obłąkańców pod krzyżem.
Czy naprawdę sądzicie że oni szanują demokrację? Demokrację jako władzę ludu ma się rozumieć. Oni mają w nosie ludzi i ich potrzeby. Liczy się ich dobre samopoczucie wsparte przekonaniem, że są religijni bo dotują kościół i dopuszczają do dyskusji nad ustawami biskupów.
To grupa zatwardziałych katolickich fanatyków wyglądająca zza pleców premiera, która jest w stanie zneutralizować Tuska jeśli ten by chciał cokolwiek przeciwko kościołowi zrobić. Wystarczy sobie przypomnieć list biskupów w sprawie in vitro po którym Tusk grzecznie odstąpił od swoich planów. Czy odstąpił bo bał się utraty części elektoratu?
A czy krzyża sprzed pałacu nie usuwają bo się boją utraty części elektoratu? A przecież wszelakie sondaże wskazują, że większość obywateli opowiada się za przeniesieniem krzyża. Zamieszania i tak już narobiono, PiS co miał stracić to już stracił, a krzyż dalej stoi jak stał.
Oni go nie ruszą bo oni są religijnymi fanatykami podporządkowanymi katolickiej doktrytnie.
Chociaż tu akurat klękają przed ludową (heretycką) wersją katolicyzmu. Śmiech mnie ogarnia jak przypomnę sobie spot wyborczy PO butnie oznajmiający, że po dojściu do władzy Platforma skończy z bezkarnością Rydzyka. Oni nie tylko nie dadzą sobie rady z Rydzykiem. Oni nie podejmą nawet realnej próby. Oni przed nim prędzje uklękną niż skończą z jego bezkarnością.
W tym kraju wszystko co kojarzy się z religią katolicką jest traktowane z niebywałą delikatnością. Zresztą głupota polityków to sprawa akurat nie mająca nic wspólnego z religią. Ci ludzie mówią rzeczy które są po prostu idiotyczne. Nie chodzi już o te wszystkie klasyczne obiecanki. Oni są całkowicie pozbawieni rozumu. Wypowiadając się na dowolny temat, czy to ci z PO czy z PiS mówią niebywałe wręcz idiotyzmy. Ich doktrynerska postawa nie podparta argumentami w ostateczności sprowadza się do stwierdzeń 'tak bo tak', 'nie bo nie'. I tacy ludzie nami rządzą.
Wake me when it's over.
Sobota [21.08.2010, 10:23]
Władze Niemiec powoli przecierają oczy z długiego socjalistycznego snu. Nie jest to jeszcze całkowite przebudzenie nie mniej jednak chyba do nich zaczęło docierać jaką głupotę poczynili tworząc program pomocy bezrobotnym, czyli po prostu dawania im pieniędzy za nicnierobienie.
Oczywiście bandyckie środowiska lewicowe protestują.
"- Nie jest to nic innego jak zmuszanie ludzi do pracy za głodową płacę twierdzą obrońcy praw bezrobotnych z partii Lewica."
niektóre środowiska lewackich bandziorów idą jeszcze dalej
"Zastrzeżenia mają również Zieloni i SPD, a gazeta internetowa gegen-hartz.de, wzywa bezrobotnych do protestów przeciwko niewolnictwu i pójścia na barykady."
a same nieroby?
"Z pierwszych badań wynika, że co piąty bezrobotny zamierza dobrowolnie zrezygnować z zasiłku, byle tylko nie zostać zmuszonym do pracy."
W tym bardzo krótkim artykuliku macie genezę myśli lewicowej w całej okazałości.
Przytaczam jeszcze celny komentarz Korwina Mikkego
My wiemy, że socjalizm to ustrój niewolniczy: tak samo jak niewolnik tyrał pod przymusem w oliwkowym gaju na Pliniusza, który w tym czasie popijał winko i pisał po łacinie, tak dziś ja tyram pod przymusem na jakiegoś nieroba który popija pod kioskiem piwko i używa łaciny w nieco innym sensie. Ale zasada jest ta sama: gdy ktoś musi pracować na rzecz kogoś innego, to jest jego niewolnikiem.
Gwoli ścisłości, jak pisałem jakiś czas temu kiedy wypłynęła na wierzch sprawa słynnego niemieckiego nieroba który przez 30 lat nie skalał się żadną pracą i dostawał zasiłki, ja nie jestem za tym by zmuszać do pracy. Jestem za tym żeby odebrać całkowicie zasiłki wtedy oni będą musili iść do pracy. To jest oczywista oczywistość w normalnym państwie. Inaczej jest tak jak przedstawia do Korwin. Pracujemy na nierobów czyli jesteśmy ich niewolnikami.
Piątek [20.08.2010, 16:44]
Rok 2112 Do Ziemi zbliża się dużych rozmiarów meteor i zagłada ludzkości jest nieunikniona. Na szczęście na Marsie od dawna trwają prace nad przystosowaniem planety do tego by zamieszkać mógł na niej człowiek i pod gigantycznymi kloszami tworzy się symbioza.
Tymczasem na Ziemi opracowano już odpowiednio duże statki kosmiczne mogące przenosić masowo ludzi na czerwoną planetę.
Niestety meteor pojawił się znienacka, a ludzkość posiada jedynie dwa takie statki i nie zdążą wrócić na Ziemię by zabrać kolejną partię ludności.
Dwa statki łącznie są w stanie zabrać około 200 osób bez żadnych sprzętów.
Możni tego świata w panice oczywiście szykują już sobie miejsce na pokładach. Wyselekcjonowali swoich najbliższych i są to najbliźsi z najbliższych, a że miejsca było mało...
prezydent USA - dobra to mam już listę zrobioną.
vice - a co z pieniędzmi przecież nie będą nic warte na Marsie.
prezydent USA - to zamieńcie na złoto.
Po niedługim czasie
vice - mam złą wiadomość. Złoto jest tak ciężkie że będziemy musieli zrezygnować z częsci pasażerów.
prezydent USA po namyśle - hmm ciotka jest już stara, nie pożyje zbyt długo a waży z dobre 80 kilo. Myślisz że to wystarczy?
vice - się zobaczy szefie.
Po chwili.
vice - Nie no kogoś jeszcze trzeba usunąć.
prezydent USA - usuń prezydenta Polski nie wiem po co w ogóle go bralismy.
vice - paru ważnych prezydentów i premierów chciało zabrać złoto.
prezydent USA - hmm do diabła z tyloma służącymi. Zostawcie dwóch.
vice - się robi.
prezydent USA - no jeszcze moje kije golfowe...
No to żegnamy Ziemię z żalem i zostawiamy za sobą ludzkość, trzymajcie się towarzysze ziemianie, było fajnie ale wiecie, życie musi toczyć się dalej, a my jesteśmy wybrańcami narodów.
No więc ruszyli w stronę czerwonej planety na której przywitało ich kilkudziesięciu inżynierów mocno wymęczonych i zziajanych.
Witamy pana, panie prezydencie Stanów Zjednoczonych i pana szanownych gości.
Zapraszamy do apartamentów.
Słowo apartament miało jednak zupełnie inny charakter niż na Ziemi bo to co zobaczyli dalekie było od standardów do których byli przyzwyczajeni.
Jakaś zimna, ślepa klitka obłóżona plastikiem. Łóżka jakieś twarde.
Wyśpijcie się dobrze panowie i panie bowiem od jutra czas brać się do roboty.
Jak to? - rzekł zaskoczony prezydent. Osobiście zabrałem 100 kilo złota? Po co mam pracować?
Hee mmm no jak to panu powiedzieć.... złoto panu się tutaj raczej nie przyda, a ludzi jest zbyt mało byśmy mogli trwonić siłę roboczą. Żeby przetrwać trzeba zakasać rękawy i brać się do roboty, a roboty jest dużo. Tutejsze uprawy, w tych warunkach to jedynie namiastka tego co mogliśmy zrobić na Ziemi. Ale za jakieś kilkaset lat nasi potomkowie nieźle się tutaj urządzą.
Głowa byłego państwa amerykańskiego jak i całe towarzycho uciekinierów oniemiało.
Każdy w duchu pomyślał "jak to ja do pracy? No nie może być, mamy XXII wiek?".
Ale fakt pozostawał faktem. Można było się złościć tupać i wrzeszczeć ale powoli docierała do nich straszna prawda. Czas brać się do roboty. Na Ziemi którą opuścili zostawiając ludzkość, która na nich pracowała było im dobrze. Oni zostali teraz w punkcie wyjścia jak niegdyś praludzie budujący cywilizację którą nowa elita doprowadziła do ruiny.
Wtorek [17.08.2010, 19:07]
Nikt tak dobrze nie okrada obywatela zgodnie z prawem jak politycy i aż dziw bierze że żaden z nich nie napisał jakiegoś poradnika młodego (sic) złodzieja albo czegoś w tym rodzaju.
Kiedy partia zdobywa władzę ma w zasadzie nieograniczony dostęp do zasobów budżetowych, a tzw minister finansów ma za zadanie przesuwać wydatki zgodnie z tym co ma do rozdysponowania. A do rozdysponowania ma tyle ile akurat uda się ukraść zgodnie z wcześniej wytyczonymi regułami.
Bo ukraść maksymalnie można tyle ile wynosi całościowy dochód PKB kraju. Tyle ukraśc oczywiście nie mogą gdyż żeby ktoś na nich zarabiał musi się od czasu do czasu gdzieś wyspać i coś zjeść. Ale resztę pieniędzy można obywatelowi zabrać.
Naturalnie państwo zostawia obywatelowi tyle, żeby i starczyło na drobne rozrywki czy drobne luksusy, które swoją drogą potem i tak opodatkowuje. Jeśli jednak w budżecie zaczyna brakować pieniędzy państwo robi zamach na kolejną pulę pieniędzy podatnika. Bo tak działają socjalistyczne formy państwowości.
Władza nie odejmie sobie od ust ani nie zrezygnuje z żadnych przywilejów które posiada. Absolutnie nie da siebie tak osłabić finansowo by nie móc prowadzić ekspansywnych kampanii wyborczych i jeździć na kosztowne wycieczki zagraniczne.
Mówi się że dzisiejsi socjaliści już tylko kradną, a nie mordują. Owszem. Gdyż już mordować nie muszą. Kiedy socjalizm zapuszczał korzenie wielu ludzi było nieufnych temu systemowi. Trzeba ich było wytłuc, powsadzać do obozów koncentracyjnych bądź wysłać na Sybir. Dzisiaj skoro ludzie myślą socjalistycznie, skoro politykowi łatwo jest przekonać wyborcę że dopłacanie do partii politycznych z pieniędzy podatnika to coś normalnego nie muszą już mordować.
Ale zapewniam was. Jeśli trafi się w tym kraju bądź w innym kraju Europy poważna siła optująca za wolnym rynkiem, która będzie miała szansę przejąć władzę oni znowu zaczną mordować bo oni za nic w świecie nie chcą pozbawiać siebie przywilejów i królewskiego życia na koszt podatnika.
Bo jak już wspominałem nie raz, socjaliści potrafią dobrze dwie rzeczy: kraść i mordować. Z innymi radzą sobie znacznie gorzej.
Niedziela [15.08.2010, 19:13]
Spadek znaczenia kościoła katolickiego w Polsce zbliża się wielkimi krokami i awantura krzyżowa doskonale uwypukliła problem. Hierarchowie pochowali głowy w piasek nie dlatego że cichaczem popierają tzw obrońców krzyża, a po prostu boją się że wyjdzie na jaw brak autorytetu kościoła, którego zdanie nie liczy się dla całkiem sporej grupy wiernych.
Ta grupa wiernych jest w stanie zwyzywać księży od Judaszów, a przy okazji upokorzyć biskupów w chamski sposób domagając się od nich wrzucenia krzyża na swoje grzbiety i wyniesienia z krakowskiego przedmieścia.
Zresztą nawet gdyby sam Bóg ukazał im się i poprosił o odstąpienie od krzyża mam wrażenie że zwymyślaliby go od Żydów i komunistów. Oni bowiem mają swojego bożka, którego ochoczo pielęgnują pod fanatycznymi kopułami. To taki bożek uzurpator wykradający przymiotnik "katolicki".
No więc dzięki takim "katolikom" kościół w Polsce długo na swoim sztucznie wygenerowanym autorytecie nie pojedzie. Bo autorytetu po prostu nie ma prawie żadnego. Co więcej rozłam w kościele generują nie jedynie sami wierni bo i politycy. Można powiedzieć że przez swoją medialną działalność nakręcają zamieszanie wokół tej instytucji wciągając ją w spory które jej nie dotyczą.
Zbliżają się ciężkie czasy dla kościoła i prawdę mówiąc teraz nic się już nie da zrobić. Dałoby się wcześniej kiedy powstawało Radio Maryja ale wtedy kościół albo tolerował działania Rydzyka albo udawał że to radio nie jest katolickie. Nawet jeśli nie jest to zawłaszczyło sobie dusze ochrzczone w kościele katolickim i do niego oficjalnie należące. Tak więc przez tolerowanie tej rozgłośni sami strzelili sobie w stopę.
Kto by pomyślał, że taka jedna awantura pchnie domino do ruiny tej instytucji.
Piątek [13.08.2010, 12:29]
Afera z krzyżem pod pałacem prezydenckim zaczyna się odbijać czkawką różnorakim środowiskom prawicowym, a już nawet najbardziej puszyste mohery zaczynają odcinać się od tego całego cyrku (vide GD Dziadka_mohera).
Dochodzi nawet do tego nie niektórzy prawicowi publicyści wymyślają takie oto rzeczy:
"Krzyż dla obrońców przede wszystkim jest symbolem 96 ofiar (jak zadeklarowali obrońcy krzyża kolektywnie odpowiadający na moje pytania wraz ze swoim liderem - w tym działaczek pro aborcyjnych i anty katolickich). Po drugie symbolem katastrofy. Po trzecie symbolem takich wartości jak wolność i równość. Po czwarte (przy czym hierarchia nie była przypadkowa) chrześcijaństwa rozumianego jako miłość i pojednanie. Sam "krzyż" nie jest dla obrońców ważny, ważne jest upamiętnienie ofiar, dla tego bez wahania krzyż zastąpią pomnikiem lub tablicą."
(za link dziękuje G. Lepiance).
Ja tylko czekam aż pan Bodakowski znajdzie wśród obrońców krzyża feministki, gejów i Jerzego Urbana. Bo niby dlaczego nie skoro jego zdaniem krzyża bronią antykatolicy?
Tymczasem jasnym jak słońce jest kto tego krzyża broni i kto za tym całym zamieszaniem stoi.
Tak moi drodzy prawicowcy. Sami sobie tego piwa nawarzyliście przez swoją długoletnią działalność na rzecz umacniania pozycji takich medium jak Radio Maryja, TV Trwam, Nasz Dziennik a także wspierając swoją drogą mało prawicowe PiS. To wy, nierzadko deklarujący się konserwatywnymi liberałami popieraliście Kaczyńskiego, wręcz wzywaliście do głosowania na niego, popierali działalność Rydzyka i ostro krytykowali wszystkich którzy ośmielili się napomknąć coś o hipokryzji prezesa PiSu oraz bezczelności słynnego redemptorysty. Ludzie którzy bronią nieswojego krzyża to ci sami których wasi ulubieni politycy nakręcali do takich zachowań przez długie lata.
Ci ludzie to owszem fanatycy religijny ale wykorzystujący krzyż do walki politycznej. Problemem nie jest pomnik czy tablica. Problemem jest to że Jarosław Kaczyński przegrał wybory. I nakręca swoich zwolenników by bronili tego symbolu za wszelką cenę, wbrew księżom, wbrew biskupom, wbrew harcerzom (do których krzyż należy) i wbrew demokratycznie wybranej władzy. To jest zemsta Jarosława na demokracji, która nie pozwoliła mu odzyskać władzy.
I każdy kto popierał PiS i Kaczyńskiego, każdy kto popierał Rydzyka i Radio Maryja niech teraz nie robi zdziwionej miny. Sami sobie tego piwa nawarzyliście i wy to piwo wypijecie. Oby wam w gardle stanęło.
Wtorek [10.08.2010, 17:48]
Parę dni nieobecności w tym polskim zoo a tutaj takie zaskoczenie. Demonstracja przeciwników krzyża pod pałacem prezydenta przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Czytając hasła jakie manifestanci mieli na transparentach przecierałem oczy ze zdziwnienia. "Przecz z krzyżem"?, na tak licznej manifie? Gdzie się podziało pokolenie JP2? Czy to pokolenie to aby moherowe staruszki modlące się i śpiewające religijne piosenki?
Zbliża się koniec pewnej epoki i to wyraźnie daje się odczuć. Jestem dobrej myśli. Krótko bo jestem nieco zmęczony (głównie jazdą po polskich zarąbistych drogach bo za naszą południową granicą jest raj dla każdego kierowcy).
No więc krótko:
najwięksi przegrani tej całej krzyżowej awantury:
PiS z Kaczyńskim na czele - za wspieranie fanatycznych obrońców krzyża (całkowite odcinanie się od centrowego elektoratu), a także robiących te same cyrki za które wszyscy się z nich wyśmiewali i przez które PiS utożsamiane jest z obciachem.
Kościół katolicki - kto wie czy nie największy przegrany całej tej awantury. To zamieszanie pokazuje bowiem że nie posiada on żadnego autorytetu wśród wiernych. O tym napiszę jeszcze szerzej innym razem bo to ciekawy temat.
PO - mały przegrany, wszak wciąż nie są w stanie pobić w głupocie PiSu ale z drugiej strony pokazują bezsilnośc wobec moherowych fanatyków i nie dbają o autorytet władzy.
Największy wygrany:
SLD i środowiska laickie. SLD życzę wszystkiego najlepszego w następnych wyborach bo bardziej gospodarki nie spieprzą, a przynajmniej będą silnym głosem za realnym rozdziałem państwa od kościoła.
I to by było na tyle dzisiaj.
http://www.wprost.pl/ar/207250/Grozny-podatek...
Wczoraj na swoim blogu skomentował to Janusz Korwin-Mikke
"Nowy pomysł PiSu: podatek od obrzydliwych bankierów. PiSmeni mogą tu liczyć na poklask motłochu...
Tymczasem jest kompletnie obojętne, od kogo tzw. Rząd bierze pieniądze: skutki są identyczne. Gdy nałożymy podatki na banki, banki niewątpliwie w ten czy inny sposób obciążą tym klientów - bo jakże inaczej? Obciążony w ten sposób piekarz podniesie cenę bułeczek - i podatek ten zapłacą wszyscy. Równie dobrze "Rząd" mógłby nałożyć ten podatek na piekarzy. Ale medialnie lepiej wygląda podatek od tłustych bankierów."
Zauważmy, że ten podatek oznacza, że pieniądze zabiorą sobie ONI. Bankier przynajmniej płaci nam procenty - lub pożycza nam pieniądze. A "Rząd" nasze podatki tylko przeżera lub (co gorsze!) marnuje. Dlatego z dwojga złego lepiej, by pieniądze mieli bankierzy, niż rządy.
Ale to, powtarzam, wszystko jedno - bo i tak ONI zabierają je nie "bankierom", a nam wszystkim.
Cóż: politycy niezmiennie pragną naszego dobra...
...chowajmy więc swoje dobra jak najgłębiej!"
Jak na dłoni zatem widać, że politycy PiSu to albo skończeni idioci albo po prostu cyniczni manipulanci, którzy doskonale wiedzą, że podatek bankowy w rezultacie będzie skutkował tym samym co podwyżka VATu czyli dobraniem się do pieniędzy konsumenta.
Jakoś dziwi mnie że pardonowi tzw konserwatywni liberałowie ani słowa o tym. Czyżby serwilizm wobec partii Kaczyńskiego dosięgnął także ich? Kiedy PO zaproponowała podwyżkę VATu byli pierwsi do skarcenia takiego pomysłu. Hipokryzja ot co. I odnosi się to do każdego tzw konserwatywnego liberała, który pisał o VAT a ten pomysł jakimś "cudem" przeoczył.
EDIT: Przeglądnąłem Pardon i dosłownie ŻADEN z blogerów na ten temat nie napisał. Ten temat dla przeciwników Tuska nie istnieje. Mogę jeszcze zrozumieć zwolenników PiS, chociaż hipokryzja w tym względize i tak jest faktem. Ale gdzie liberałowie się podziali? No gdzie? Dlaczego nikt o tym nie napisał?